Bitcoina czeka „przełom” – zwiększenie rozmiaru bloku bez hard forka?

689
Nowy sposób na porównanie bitcoina cash z bitcoinem

Niektórzy nazywają to „przełomem”, inni „atakiem na sieć”.

Po długo wyczekiwanej wypowiedzi Marka Friedenbacha podczas Scaling Bitcoin Friday rozpoczęła się dyskusja, w której przeważały oba te stanowiska. Współzałożyciel Blockstream przedstawił bowiem propozycję wprowadzenia tzw. „Forward Blocks” („bloków przednich”), które mogą w przyszłości spowodować, że sporne zmiany w sieci – takie jak zwiększenie rozmiaru bloku lub odejście od dowodu pracy – będą łatwiejsze do wykonania.

Jest to głośne ogłoszenie, które pozostawało ukryte w tajemnicy w tygodniach poprzedzających to wydarzenie, ponieważ staje naprzeciw podstawowym wartościom tak drogim wszystkim sympatykom bitcoina. Nowa technologia daje możliwość wprowadzać zmiany z kompatybilnością wsteczną, bez proszenia każdego użytkownika o aktualizację oprogramowania.

Niezależna kontrola nad swoimi środkami jest powodem, dla którego wielu użytkowników znalazło się w tej społeczności, a obowiązkowe zmiany oprogramowania zasadniczo podważają tę kontrolę. Niechęć do zmian od dawna był kością niezgody w kręgu zwolenników bitcoina, co w końcu doprowadziło do licznych hard forków i stworzenia najważniejszego rywala dla najstarszej kryptowaluty na świecie – bitcoina cash.

Badania Friedenbacha wychodzą naprzeciw temu problemowi: jak dokładnie można by było wprowadzić jakiekolwiek zmiany do tak ogromnego systemu rozproszonego? Wielu argumentuje, że bardziej drastyczne zmiany w bitcoinie są i powinny być trudne, twierdząc, że zdecentralizowana natura bitcoina, czyli brak nadrzędnej jednostki sprawującej władzę, pozostawia użytkowników z wyborem, czy są za przyjęciem czy za odrzuceniem danych zmian.

Co więcej, do tej pory sądzono, że niektóre z największych zmian w bitcoinie mogą być wykonane tylko za pomocą hard forka, który nie posiada kompatybilności wstecznej. To oznacza, że użytkownik musi zaktualizować swoje oprogramowanie, jeśli chce brać udział w tej zmianie. Według Friedenbacha ten problem ma zniknąć z nowym systemem „forward blocks”.

„Większość debaty o skalowaniu jest poświęcona zagadnieniu, jak bezpiecznie wykonać „hard fork” i kiedy, jeśli w ogóle, powinniśmy go zrobić, by poprawić skalowanie bitcoina”, powiedział Friedenbach. Dodał jednak, że nie trzeba będzie się więcej nad tym zastanawiać:

„Bloki przednie” sprawiają, że cały ten argument jest bezcelowy. Nie potrzebujemy hard forka do skalowania bitcoina, jeśli i kiedy zdecydujemy się na taki ruch. Można to osiągnąć soft forkiem, takim jak SegWit.

Tym samym będzie można wprowadzić jeszcze większe zmiany w sieci bitcoin.

Nadchodzą zmiany w myśleniu o forkach

Friedenbach to informatyk działający za kulisami i nie jest tak dobrze znany w kręgu kryptowalut.

Opuścił pracę w NASA, w której przygotowywał aplikacje do badania kosmosu, aby pracować nad bitcoinem w pełnym wymiarze godzin i zajmować się wizjonerskimi projektami, takimi jak chociażby zwiększenie funkcjonalności inteligentnych kontraktów, aby użytkownicy mogli tworzyć bardziej złożone rodzaje transakcji.

W rzeczywistości to nie rozważania nad wielkością bloków, ale inna zmiana w kodzie bitcoina spowodowała, że Friedenbach zgłębił ten temat. Dokładniej mówiąc, był to pomysł odejścia od algorytmu dowodu pracy, by zabezpieczyć sieć przed najsilniejszymi grupami, posiadającymi ogromną władzę nad społecznością – górnikami.

Układy wykopujące ASIC wdarły się do wielu różnych kryptowalut na przestrzeni lat, więc niektórzy podnieśli głosy, że tak duża moc obliczeniowa niesie za sobą za dużo władzy i ryzyko, że zmienia ona decentralizacyjny charakter sieci. Niedawno społeczność Sia przegłosowała po miesiącu debat, by wprowadzić hard fork i wyrzucić obecne układy ASIC.

Programiści na ogół uważali, że hard forki to jedyny sposób na wprowadzenie takiej zmiany, co wprowadzało też rozłam w danej społeczności. Ale jak się okazuje, nowość w postaci „Forward Blocks” także tutaj może być przydatna, dzięki czemu możliwa jest zmiana konsensusu za pomocą soft forka zamiast hard forka.

A więc jak działają bloki przednie? W swoim nowym artykule Friedenbach opisuje zmianę jako rodzaj mieszanki różnego rodzaju forków.

„Podczas gdy każde z tych podejść indywidualnie ma niedopuszczalne kompromisy, okazuje się, w zaskakujący sposób, że połączenie ich wszystkich razem eliminuje większość złych cech przy jednoczesnym zachowaniu połączonych korzyści”, wyjaśnia w swoim referacie.

„Powstający tak system, utrzymywany przez nowoczesny mechanizm nazwany przez nas blokami przednimi, jest w rzeczywistości mniej skomplikowany, niż można by sądzić”, czytamy dalej.

Ponieważ byłaby to gruntowna aktualizacja sieci, jesteśmy w stanie patrzeć na nowy system szerzej niż tylko w przypadku dyskusji o zmianie wielkości bloków czy odejście od „proof-of-work” – jego zastosowania są dużo szersze. Friedenbach twierdzi nawet, że to narzędzie mogłoby zostać użyte do „shardingu” bitcoinowego, aby dalej skalować sieć (która to technika jest już rozwijana w Ethereum).

Oryginalny artykuł Friedenbacha w języku angielskim przybliża więcej szczegółów na temat zachowania całej takiej sieci i może być znaleziony tutaj.

„To tylko kolejne narzędzie”

Mimo że artykuł nie został przedstawiony w całości aż do omawianego wcześniej „Scaling Bitcoin Friday”, media społecznościowe pełne były domysłów i opinii. Niektórzy z deweloperów bitcoina nie są podekscytowani tym pomysłem.

„To po prostu atak na sieć, łagodnie nazywany aktualizacją”, powiedział portalowi CoinDesk długoletni informatyk w sieci bitcoin kryjący się pod pseudonimem „Shinobimonkey”. W rzeczywistości nie szczędził również ostrych słów na temat samej konferencji, podczas której ujawniono pracę Friedenbacha. „To wydarzenie musi zostać wypatroszone, wyśmiane i utopione w wannie” – napisał na Tweeterze.

Prezes Blockstreamu Adam Back podobnie określił to jako ciekawą modernizację, ale w dosyć zdawkowym tonie:

„Myślę, że to wygląda OK. Mechanizmy „odkrywania” mogą być przydatne, niezależnie od całego rozwiązania technicznego i debaty o zmianie konsensusu. To tylko kolejne narzędzie, o którym warto wiedzieć” – powiedział portalowi CoinDesk.

Ale propozycja posiada również grono fanów. Jeden ze zwolenników bitcoina Johan Alm nazwał to „przełomem”, jednocześnie mówiąc, że ciągle nie wiadomo, czy to rozwiązanie będzie używane czy nie.

„Niezależnie od tego, otwierają się możliwości zrobienia rzeczy, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy. Wykonanie ich to już w ogóle kompletnie inna bajka”, kontynuował Alm.

Co ciekawe, Friedenbach nie jest również zagorzałym zwolennikiem natychmiastowego wprowadzenia tego rozwiązania do bitcoina. Zamiast tego stara się tylko wskazać, że istnieje taka możliwość, otwierając się na szerszą dyskusję.

„Narzędzia nie są obiektami moralnymi, nie mają „dobrej” lub „złej” wagi moralnej. Po prostu są. Jak wykorzystasz dane narzędzie, to jedyne pytanie, jakie należy tu postawić. W odniesieniu do wprowadzenia go do bitcoina, to nie jest coś, na temat czego mam ustaloną opinię”, ujawnił serwisowi CoinDesk.

Czas pokaże, czy społeczność bitcoina uzna, że warto wykorzystać to rozwiązanie.

W międzyczasie Friedenbach planuje przetestować zmianę na „Freicoin”, projekcie kryptowalutowym, który współtworzył lata temu z nieco innym modelem ekonomicznym niż ten, który widzimy u bitcoina. A jeśli mała społeczność Freicoina zdecyduje się ją przyjąć, nowa metoda zostanie przetestowana w prawdziwym środowisku po raz pierwszy.