Chiński bitcoinowy miliarder opuszcza scenę krypto. Kontrowersje narastają

554

Krypto sfera żegna chińskiego potentata bitcoinowego

Jeśli jesteś krócej w krypto, to możesz nie kojarzyć imienia i nazwiska Li Xiaolai – jednakże ten chiński bitcoinowy miliarder i ogromny inwestor blockchainowy jest jednym z najbardziej znanych, doświadczonych osób w całej krypto sferze. Zdobył szacunek i prestiż dzięki swoim udanym decyzjom finansowym, jednak ostatnio zapowiedział, że zamierza przestać aktywnie inwestować w ten rynek w przyszłości.

Dla tych, którzy są nieświadomi jego historii, Li jest założycielem BitFund, pekińskiego funduszu typu venture capital skupiającego się na obiecujących kryptowalutach i projektach blockchainowych. W czasie swojej pracy w tej branży był reklamowany jako jeden z największy chińskich posiadaczy bitcoinów, a plotki głosiły, że na swoich portfelach trzyma dziesiątki (jeśli nie setki) tysięcy błyszczących, złotych cyfrowych monet.

Miliarder swoją decyzję przekazał na poście w Weibo, jednej z najpopularniejszych platform społecznościowych w Chinach:

Od dzisiaj ja, Li Xiaolai, nie będę osobiście inwestował w żadne projekty (czy są one na blockchainie czy jest to wczesna faza innej technologii). Jeśli więc zobaczysz w przyszłości „Li Xiaolai” związanego z jakimkolwiek projektem, to po prostuj zignoruj to. W swoim czasie moje imię i nazwisko było powiązane z niezliczoną liczbą projektów – w 99% z nich pojawiło się tam bez mojej wiedzy.

Chiński potentat bitcoinowy dodał, że ma zamiar spocząć na laurach i przez kilka następnych lat zastanowić się, dokąd chce się udać i co kolejnego jeszcze osiągnąć w swoim życiu. Nadal pojawiają się spekulacje, że wciąż ma w planach inwestowanie w projekty na blockchainie, ale za pomocą alternatywnych środków takich jak fundusze inwestycyjne czy inne instytucje, a ta informacja została przekazana tylko po ty, by zdystansować się od strefy publicznej.

Ze względu na jego wpływ na kryptosferę, decyzja ta spotkała się z głośnym odzewem, a jeden z użytkowników napisał, że „wartość Li Xiaolai została poważnie niedoceniona”. Podczas gdy dziesiątki zasmuciło się jego decyzją odejścia, to niektórzy kpili, dlaczego tak późno zdecydował się na ten krok.

To dlatego, że Xiaolai był uczestnikiem wielu kontrowersji w przeszłości. Wcześniej tego roku Li został zmuszony zrezygnować ze swojej roli partnera zarządzającego w funduszu blockchainowym Hangzhou Xiong’An Blockchain Fund po tym, jak został oskarżony przez kolegów z branży o kilka błędnych decyzji. Chen Weixig, chiński inwestor, nazwał Li „nowotworem” chińskiej krypto sfery i przypomniał, że wierzyciele ciągle czekają na 30 000 BTC, które Xiaolai jest im winien. Mimo że to oskarżenie nie doczekało się rozwinięcia, to same te słowa mogły spowodować, że Li chce zdystansować się od tej branży.

W lipcu informowaliśmy też, że wyciekło nagranie, w którym chiński potentat bitcoinowy otwarcie krytykuje wiele wiodących krypto startupów i dużych projektów. W kontrowersyjnych taśmach słyszymy na przykład, że NEO jest „głupi i bezwartościowy”, Binance „nieuczciwy”, a Just sin „oszustem” – a to jedynie kilka z całej listy oskarżeń, które można na nich usłyszeć.

Ze względu na to, że rozmowa została ujawniona, firmy i osoby wymienione w nagraniu odpowiedziały na kontrowersyjne zarzuty. He Yi, jeden z dyrektorów w Binance, twierdził, że oskarżenia Li są fałszywe i mają na celu tylko przyciągnięcie uwagi. Zjadliwe odpowiedzi, których po prawdzie sam sobie był winien, mogły także być kolejnym argumentem, by opuścić krypto przestrzeń, która ostatnio stała się wobec niego coraz bardziej wroga.

Być może rosnąca presja regulacyjna na tę branżę ze strony chińskiego rządu też wpłynęła na jego decyzję. W końcu nikt nie chciałby zostać osadzony w chińskim więzieniu, prawda?