Haracze, naloty i konspiracja: jak wygląda nielegalny mining w Wenezueli

1334
Haracze, naloty i konspiracja: jak wygląda nielegalny mining w Wenezueli

Jakiś czas temu pisaliśmy o podstawach kopania bitcoinów. Warto pamiętać, że mining nie wszędzie jest zajęciem bezpiecznym, czasem kopiący muszą naprawdę działać w podziemiu…

Dotarliśmy do fascynującego wywiadu, jakiego portalowi Hackernoon udzieliła osoba zajmująca się nielegalnym miningiem w Wenezueli:

Nigdy jeszcze nie obawiałem się o bezpieczeństwo kogoś, kto udzielił mi wywiadu. Tym razem jest inaczej – aby ta historia mogła ujrzeć światło dzienne, wielu ludzi naraziło na niebezpieczeństwo siebie i swoich bliskich. To jedna z tych historii, których nie spodziewałem się napisać, teraz jednak czuję się zobowiązany, by przedstawić ją tak wiernie, jak to tylko możliwe.

Niedawno opublikowałem artykuł o wenezuelskiej scenie bitcoinowej, po którym otrzymałem wiadomość od anonimowego użytkownika Twittera. Internauta skomplementował mój tekst, ale dodał, że “przegapiłem prawdziwą historię”. Oczywiście zapytałem, co mi umknęło. Odpowiedź sugerowała zaangażowanie rządu Wenezueli w nielegalne kopanie bitcoinów. No i to jest historia!

Natychmiast odpowiedziałem na wiadomość, pytając, czy internauta zgodziłby się udzielić mi anonimowego wywiadu na ten temat. Otrzymałem taką wiadomość: “Nie będę w stanie dostarczyć twardych dowodów, ale byłem tego świadkiem i znam ludzi, którzy pomagali uruchomić nielegalny mining.” Byłem zaintrygowany – ale również sceptyczny. Wysłałem kolejnego maila, proponując wywiad i przejście na szyfrowaną komunikację. Nie doczekałem się odpowiedzi. W ciągu kilku następnych tygodni widziałem, że użytkownik z którym rozmawiałem bywał aktywny, założyłem więc, że stracił zainteresowanie tematem.

Cztery tygodnie później. Poznajemy Pana X

W dużej mierze skreśliłem już całą historię. Zapytałem moje poprzednie źródła w Wenezueli, czy pomogłyby mi skontaktować się z tajemniczym Kopaczem. Wszyscy odmawiali, twierdząc, że to zbyt niebezpieczne. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać.

Cztery tygodnie później niespodziewanie otrzymałem wiadomość od osoby twierdzącej, że zajmuje się nielegalnym miningiem w Wenezueli i jest gotowa udzielić mi wywiadu. Zapewniłem mojego rozmówcę (rozmówczynię?), że nie będę dopytywał o personalia i zrobię wszystko, by utrzymać jego tożsamość w tajemnicy. Do mojego źródła zwracałem się “Pan X”. W miarę jak wymienialiśmy kolejne maile, rosło nasze wzajemne zaufanie. Pomimo bariery językowej, powoli zaczynaliśmy składać w jedną całość fragmenty poniższego wywiadu.

Czasami między kolejnymi e-mailami od Pana X mijały całe tygodnie. Gdy już uważałem, że historia jest martwa, w skrzynce znajdowałem nową wiadomość od mojego wenezuelskiego informatora. Czułem się egoistą zasypując go wtedy kolejnymi pytaniami. Stopniowo, przedzierając się przez naszą wymianę e-maili i czytając o nalotach policji, śledztwach i aresztowaniach, zaczynałem rozumieć jak niebezpiecznym zajęciem może być mining w Wenezueli i jak wielkie ryzyko podejmuje mój rozmówca.

Nasza wymiana e-maili trwała jakieś trzy miesiące. Nie było dnia, żebym nie obawiał się o bezpieczeństwo Pana X i innych podziemnych minerów w Wenezueli. Kto by pomyślał, że kopanie bitcoinów może być zajęciem rodem z filmów szpiegowskich, angażującym tak ogromne siły aparatu bezpieczeństwa? Z drugiej strony – kiedyś nikt nie spodziewał się, że kryptomining może być zajęciem aż tak lukratywnym i dającym utrzymanie całym rodzinom.

Zwroty akcji

Nasza korespondencja trwała w najlepsze, tymczasem postawa rządu Wenezueli wobec kryptowalut ewoluowała i obfitowała w niespodziewane zwroty akcji. Pierwszym z nich był powstanie rządowego rejestru – miał się w nim znaleźć każdy kopiący bitcoiny. Potem gruchnęła druga wiadomość – oto prezydent Nicolas Maduro postanowił podreperować budżet Wenezueli poprzez emisję narodowej kryptowaluty – Petro, której wartość jest rzekomo gwarantowana poprzez zasoby ropy.

W Wenezueli działo się tak dużo, że trudno było sprawić, by niniejszy wywiad dotyczył jedynie miningu. Wraz z Panem X zrobiliśmy jednak wszystko, co w naszej mocy, by jak najwierniej oddać realia i opowiedzieć o ludziach, dla których w dobie kryzysu ekonomicznego kopanie bitcoinów stało się jedynym źródłem utrzymania. Mój rozmówca miał swobodę decydowania na które pytania zechce odpowiedzieć. Nie miałem żadnego sposobu by zweryfikować opowieść Pana X, nie mam też jednak podstaw by podawać w wątpliwość jego wiarygodność.

Ważne:
Należy wyjaśnić jeszcze ostatnią kwestię. Jest rzeczą oczywistą, że nie każdy mieszkaniec Wenezueli może pozwolić sobie na sprzęt potrzebny do kopania kryptowalut. W żadnym wypadku nie chcieliśmy stwarzać wrażenia, że każdy mieszkaniec kraju żyje z nielegalnego miningu. Kopiący rekrutują się zwykle z (byłych?) przedstawicieli klasy średniej i wyższej, których stać było na zakup sprzętu. Dodatkowo pogłębia to nierówności i sprawia, że sytuacja najbiedniejszych mieszkańców pogrążonej w kryzysie Wenezueli jest jeszcze trudniejsza.

Koparka S9 Antimater, której używa Pan X. Dzięki jednemu takiemu urządzeniu można wyżywić całą rodzinę. Źródło: hackernoon.com

Jak mam się do Ciebie zwracać?
Pan X.
Skąd jesteś?
Z Caracas.
Dlaczego wolisz pozostać anonimowy?
Ponieważ kopanie kryptowalut wciąż nie jest w Wenezueli uregulowane i wielu minerów wpadło z tego powodu w kłopoty.

Powiedz nam, co w praktyce oznacza dla Ciebie kopanie bitcoinów?
W tym momencie to całe moje życie. Kopanie kryptowalut pozwala mi jakoś radzić sobie z kłopotami, jakich wszystkich doświadczamy przez kryzysy ekonomiczny. Poświęcam kopaniu całą swoją uwagę.
Co mining oznacza dla mieszkańców Wenezueli? Jakie daje im możliwości?
Mining pozwala po prostu wyżywić rodzinę i odłożyć trochę pieniędzy na przyszłość. Posiadanie jakichkolwiek oszczędności daje z kolei cały szereg korzyści – przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa.

Co ludzie robią z bitcoinami, kiedy już je wykopią?
Jeśli potrzebujesz gotówki, najczęściej sprzedajesz nieco bitcoinów na localbitcoin.com Resztę się odkłada – zwykle na Coinbase, ale na którejś z giełd. Przechowywanie “na chłodno” jeszcze nie stało się normą..
Jak wygląda wymiana w praktyce?
Jak powiedziałem, jeżeli potrzebujesz pieniędzy na codzienne wydatki, będziesz musiał wymienić btc na boliwary, nie ma bowiem praktycznie żadnych sklepów, które akceptowałyby bitcoiny. Jeśli zaś chcesz dokupić sprzętu żeby rozwinąć działalność, albo po prostu utrzymać się na powierzchni, musisz wymienić BTC na Bitcoin Cash – robi się to na bitmain.

Jak ludzie przechowują kryptowaluty w Wenezueli?
Z tego co widzę i słyszę, większość minerów niestety ogranicza się do Coinbase. Zawsze przekonuję ich do przechowywania “na zimno”, na przykład w portfelach sprzętowych. Dużą popularnością cieszy się również Uphold, ponieważ pozwala na bezpośrednią konwersję na dolary, które Wenezuelczycy przelewają potem na swoje konta walutowe.
Jak myślisz, ilu ludzi zajmuje się miningiem w Wenezueli?
Po pierwsze – zjawisko to dotyczy tylko ludzi z klas średniej i wyższej – biedniejszych najzwyczajniej nie stać na sprzęt. W tej grupie powiedziałbym, że kopie… co piąty. Trzeba jednak pamiętać, że niektórzy Wenezuelczycy przenoszą obecnie działalność do Stanów – będą tam bezpieczni, a to tylko trzy godzinki lotu.
Ilu więc ludzi może kopać, jeśli chodzi o twarde liczby?
Tysiące, może dziesiątki tysięcy.

Skąd ludzie biorą sprzęt do kopania?
To interesujące zagadnienie. Wyglądało to tak, jakby cały ekosystem: od producentów, przez dostawców, po sprzedawców detalicznych wyrósł jak spod ziemi w kilka dni. Było trochę tak, że część ludzi od samego początku zdecydowała się nie kopać, ale po prostu handlować sprzętem do miningu. Sprzętu na rynku jest sporo, sporo krąży też w drugim obiegu między grupami znajomych.
Czy rząd kontroluje import sprzętu do miningu?
Pewnie tak, co nie zmienia faktu, że sprzęt w końcu i tak tu trafia. Słyszałem, że kiedy dostawy idą w kontenerach bezpośrednio z Chin, wtedy są przechwytywane.
Czyli istnieje czarny rynek sprzętu do kopania?
Oczywiście, ale nikt nie rozmawia o nim otwarcie. Rozmawia się tylko z zaufanymi ludźmi. Ale dzięki odpowiednim koneksjom da się dołączyć do rynku stosunkowo łatwo.

Jak ludzie uczą się kopania i zarabiania na kryptowalutach?
To też jest ciekawa kwestia. Zawsze znajdzie się jakiś bystry samouk, który nauczy się prawidłowej obsługi sprzętu – zwykle z czasem zdobywa on status lokalnego “gościa, który ogarnia temat”. “Hej, znam takiego gościa, podłączył mi wszystko i skasował za to X boliwarów” – często usłyszysz coś takiego. Wszystkie kontakty odbywają się jednak w konspiracyjnej atmosferze i w możliwie najwęższym gronie zaufanych. W końcu wystawić może Cię nawet gość, który montuje Ci systemy chłodzenia – nawet nieumyślnie, po prostu chlapnie coś przy piwie sąsiadowi.

Jak myślisz, ile istnieje podziemnych kopalni?
Ciężko stwierdzić, ale potencjalnie mogą ich być dziesiątki tysięcy. Na ulicy można usłyszeć, że praktycznie każda podłączona do prądu piwnica jest małą kopalnią.
Ile pieniędzy można zarobić na takich przedsięwzięciach – w zależności od skali?
Kiedy prowadzisz kopalnię, zyski mogą być ogromne. Oczywiście, im więcej koparek, tym bardziej cały biznes jest opłacalny – również za sprawą nieprzyzwoicie taniego prądu.

Zasilanie miasta wielkości Caracas nie jest łatwe. 74% energii w Wenezueli pochodzi ze źródeł odnawialnych, takich jak elektrownie wodne. Sprawia to, że energia jest bardzo tania.

Co dokładnie masz na myśli pisząc o “tanim prądzie”?
0,0000125$ za kilowatogodzinę. Tak, dokładnie – niewiele ponad jedna tysięczna centa za kilowatogodzinę! To wynika również z ogromnej czarnorynkowej ceny dolara względem boliwara.

Zejdźmy na ziemię. Czy jeden kopiący komputer może utrzymać rodzinę? Mówię tu o podstawowych potrzebach – jedzenie, proste zakupy…
O jedzenie bym się nie martwił, kopiąc bitcoiny możemy spokojnie zapuścić brzuszek. Reszta potrzeb też nie będzie stanowić wielkiego wyzwania – już jedna koparka może pozwolić na utrzymanie stylu życia przedstawiciela klasy średniej: będzie nas stać na ubezpieczenie, posiłki, czesne, media i większość zwykłych zakupów. Nawet jeśli zarabiamy w boliwarach, rachunki nie są zbyt wysokie.

Co myślisz o nowym prawie, które wymaga od minerów rejestracji?
Ciekawie będzie zobaczyć próby wprowadzenia tego w życie. Wiesz, dopóki trwa kryzys, powszechna korupcja nie zniknie, więc i ten przepis będzie obchodzony. Ludzie nie mogą na swoją rękę kopać złota i diamentów, w praktyce to samo dotyczyć będzie kryptowalut.
Jak myślisz, co jest prawdziwym celem rządu?
Dowiedzieć się kto kopie i ile na tym zarabia.
Myślisz, że te informacje pomogą potem organizować naloty i zajmować sprzęt?
Mam nadzieję, że nie.
Jak myślisz, jak wielu ludzi zastosuje się do nowych przepisów?
Myślę, że nieliczni odważni zarejestrują się od razu, a reszta będzie obserwować rozwój wypadków.

Co grozi przyłapanym na nielegalnym kopaniu?
Konsekwencje są poważne. Zdarzają się żądania haraczu, pobicia, zatrzymania…
Słyszy się o konfiskatach komputerów i koparek.
Tak, czasami oddziały policji uczestniczące w najazdach po prostu zabierają cały sprzęt – i nic nie można z tym zrobić.
Co dzieje się ze skonfiskowanym sprzętem?
Krążą pogłoski, że rząd instaluje je we własnych kopalniach.

Nie jest tajemnicą, że istnieją rządowe kopalnie korzystające z przechwyconego sprzętu, a ludzie zatrzymani w nalotach zmuszani są do uruchamiania i konfiguracji instalacji kopiących. Słyszałeś o tym?
To jest najgorszy możliwy scenariusz, ale tak – słyszałem takie historie. Jeśli podczas nalotu wyjątkowo nie przypadniesz do gustu policji, zabiorą cały Twój sprzęt i jescze zmuszą Cię, żebyś uruchomił go na nowo – tym razem dla nich. Czasami wręcz “zaproponują” Ci współpracę i zrobią z Ciebie kapusia.

Jak rząd i policja namierzają minerów?
Istnieje specjalny wydział policji zajmujący się tylko śledzeniem minerów. Namierza się ich monitorując zużycie prądu i szukając nieprawidłowości.

Wspominałeś o haraczach – o jakich kwotach tu mówimy?
Słyszałem, że zwykle żądają jakiegoś tysiąca dolarów za każdą maszynę, ale to może się zmieniać. Pewnie im droższy będzie bitcoin, tym wyższe staną się haracze.
Co dzieje się z tymi pieniędzmi?
Ciężko powiedzieć, ale można domyślać się, że wszyscy policjanci biorący udział w nalocie dostają swoją dolę, w tym i szefowie operacji.
A jeśli ktoś się postawi i nie zapłaci?
Nie radziłbym. Skończy się to najpewniej pobiciem i aresztowaniem.

Czy wiesz coś więcej o kopalniach rządowych? Nikt nie chce o nich mówić, ale wszyscy wiedzą, co tu jest grane.
Są pogłoski, że wojskowe bazy w Caracas pełne są nowoczesnych Antiminerów.

Jak działa internet w Wenezueli i jak to wpływa na mining?
Niestety – nie tylko mamy jedno z najwolniejszych połączeń na świecie, w dodatku sieć nie jest wcale stabilna.

Czy ludzie muszą ukrywać swoje IP, jeśli chcą zajmować się miningiem?
To najrozsądniejsze rozwiązanie.
Do jakiego stopnia trzeba kryć się z kopaniem?
Ukrywać trzeba wszystko, co wiąże się z miningiem.

Jak nauczyłeś się kopania?
Dokładnie tak, jak można nauczyć się teraz niemal wszystkiego: z Internetu. Google, YouTube…
Jakiego sprzętu używasz?
Kopię tylko bitcoiny, niespecjalnie interesują mnie inne kryptowaluty. Wystarcza mi kilka S9-tek.
Jakiego rzędu zarobki można uzyskać przy takim sprzęcie?
Oczywiście im więcej zainwestujesz, tym więcej możesz zarobić, ale już jedno urządzenie wystarcza by utrzymać rodzinę.

Gdzie polecasz uczyć się kopania i załatwiać sprzęt?
Bitcointalk.org i bitmain.com

Ile zainwestowałeś w swoje przedsięwzięcie?
Około siedmiu tysięcy dolarów.
A ile inwestują zwykle naprawdę duże kopalnie?
Ponad sto tysięcy dolarów.

Wyjaśnij mi, o co chodzi z cenami prądu?
Jeśli chodzi o rachunki, w Wenezueli jest naprawdę tanio. Prąd jest tańszy niż woda. Gdybym powiedział Ci ile płaci za elektryczność jedno gospodarstwo domowe, nie uwierzyłbyś mi.

Jak do tego wszystkiego ma się serwis LocalBitcoins.com?
To świetne narzędzie dla kopiących, ponieważ umożliwia wymianę części bitcoinów bezpośrednio na walutę lokalną, taką jak nasze boliwary.

Czy masz jakieś rady dla kopiących w Wenezueli? O czym powinno się pamiętać by uniknąć wykrycia?
Nie używajcie więcej niż dwóch workerów dla jednej lokalizacji.

Wspomniałeś, że duzi gracze żyją jak królowie. Czy mógłbyś powiedzieć o tym coś więcej?
Zarabiają oni tyle bitcoinów, że w połączeniu ze słabością boliwara, pozwala to im na błyskawiczny awans do klasy wyższej.
Jak w takim razie udaje im się uniknąć wpadki?
Nie szastają pieniędzmi na ulicy.
Jak wygląda ekosystem bitcoina teraz, gdy ludzie gromadzą ich coraz więcej?
Niemal wszyscy od klasy średniej w górę wciąż gadają o bitcoinach. Nawet wojskowi korzystają z Coinbase’a, żeby kupować i przechowywać krypto.

Hiperinflacja w praktyce: taki koszyk boliwarów ledwo wystarczy na obiad. Źródło:https://hackernoon.com

Jak wygląda wymiana bitcoinów na czarnym rynku?
Na czarnym rynku nie ma zbyt wielu ofert sprzedaży. Zakładam, że większość ludzi po prostu trzyma się swoich oszczędności. Od czasu do czasu można spotkać się z pojedynczą dużą ofertą w rodzaju sprzedaży 30 BTC za dolary – oczywiście w gotówce. Tego typu oferty pochodzą zwykle od pragnących upłynnić przechwycone coiny policjantów.

Co myślisz o rządowej kryptowalucie Petro?
Możliwe, że rząd chce obejść mafie dolarowe sprzedając ropę w inny sposób, ale wszyscy wiemy, jaki jest los takich przedsięwzięć. Zapytajcie na Bliskim Wschodzie. Z tego co rozumiem, Petro jest w istocie derywatem – jego kurs jest bowiem powiązany z ceną baryłki ropy. Więc nawet jeżeli trafi na duże giełdy, jak będzie można określić jego cenę? Podstawą wyceny derywatów jest jakiś towar – w tym przypadku ropa. Petro będzie pewnie wymieniane bezpośrednio na Bitcoiny, jaki jest jednak jego kurs względem BTC? 300 Petro to 1 Bitcoin?
Jak myślisz, skąd wzięło się Petro?
Może Rosja i Chiny przeprowadzają za jego pomocą na Wenezueli eksperyment, którego nie ośmieliłyby się przeprowadzić u siebie?
Czy mieszkańcy Wenezueli poprą taki eksperyment?
Ciężko powiedzieć. Z jednej strony za pomysłem stoi rząd odpowiedzialny z krach boliwara,  drugiej – ludzie desperacko poszukują teraz alternatywnych walut.
Uważasz, że Petro podzieli los boliwara.
Nasze bogactwa narodowe służą głównie rozgrywkom geopolitycznym, nie inaczej jest z Petro. Żaden kraj nie może sobie jednak pozwolić na jednoczesne zadzieranie ze Stanami i próbę utrzymania państwa dobrobytu.

W jaki sposób, poza miningiem, mieszkańcy Wenezueli inwestują w bitcoiny?
Kupują je bezpośrednio na localbitcoins i innych giełdach – istnieje jeszcze kilka platform lokalnych, na których można płacić boliwarami.
Czy miałbyś dla takich inwestorów jakieś rady?
Dokształcajcie się. Czytajcie wszystko co się da o tej technologii, tak, żeby nie paść ofiarą oszustów.

Czy udzielenie mi tego wywiadu to dla Ciebie duże ryzyko?
Większym ryzykiem byłaby działalność w opozycji.

Czy chciałbyś, żeby świat dowiedział się czegoś konkretnego o Wenezueli?
Jesteśmy wielkim narodem i jeszcze to udowodnimy. Nasz kraj jest położony w idealnym miejscu. Znajdujemy się na północnym krańcu Globalnego Południa, i jesteśmy jednym z najbogatszych w zasoby naturalne krajów na świecie.
Jak możemy pomóc Wenezueli?
Publikując dużo dobrej jakości hiszpańskojęzycznych materiałów o kryptowalutach i pozwalając nam dołączyć do giełd międzynarodowych.

Jak wyobrażasz sobie przyszłość, jeżeli rzeczy nie zmienią się tutaj na lepsze?
Spójrz na Kubę. Spójrz na Syrię.

***

Wnioski

Po ukończeniu tego wywiadu, pozwoliłem mu się przez kilka tygodni “uleżeć”. Jakaś część mnie nie chciałą go publikować. Kiedy zająłem się redakcją tekstu, czułem się jakbym czytał fikcyjną powieść. Najbardziej zależało mi na tym, żeby publikacja tego wywiadu nikomu nie zaszkodziła. Wysłałem Panu X ostatniego maila z finalnym zapisem całego wywiadu. Napisałem mu, że jedynym sposobem na opowiedzenie czegoś o podziemnym miningu w Wenezueli będzie właśnie powtórzenie słowo w słowo jego relacji. Poprosiłem go, aby przeczytał całość i dobrze się zastanowił. Dałem mu tym samym ostatnią szansę na wprowadzenie zmian, albo odwołanie publikacji.

Kilka dni później dostałem odpowiedź od Pana X. Wprowadził kilka małych poprawek, poza tym nie miał jednak żadnych zastrzeżeń. Nigdy nie poznam tożsamości Pana X, ale nie zależy mi na tym. Nie wydaje mi się, że to ta sama osoba, która skontaktowała się ze mną po raz pierwszy używając anonimowego konta na Twitterze – Pan X znacznie lepiej pisał po angielsku. Ta część historii na zawsze pozostanie jednak dla mnie tajemnicą. Mam tylko nadzieję, że uczciwie przedstawiłem historię Jego i wszystkich minerów w Wenezueli. Viva la resistencia!