KryptoKotki ledwo zipią. Trudne czasy dla blockchainowych gier

291
KryptoKotki ledwo zipią. Trudne czasy dla blockchainowych gier

Nikt nie powiedział, że robienie gier opartych o blockchaina będzie proste. Gdy w grudniu internet oszalał na punkcie CryptoKitties (którym udało się zatkać sieć Ethereum), wszystkim wydawało się, że mieliśmy do czynienia z projektem przełomowym. Trzy miesiące później potwierdzić to miało 12 milionów dolarów funduszy na inwestycje, które udało się zebrać “kociakom”. Jednak postępujący od tego czasu powolny upadek CryptoKitties pokazuje, że blockchainowe gry wciąż mają przed sobą długą drogę.

KryptoKotki ledwo zipią

Jak brzmi zaproponowane ostatnie 35 Prawo Internetu– “Jeśli coś istnieje, to ma wersję blockchainową”. Nie dał się więc uniknąć nadejścia opartych na łańcuchu bloków gier, a gdy już się pojawiły, to wydawało się naturalne, że ich przełomową wersją będzie dappka dedykowana kotom – ulubieńcom Sieci. CryptoKitties było viralową grą, która pokazała rozrywkową stronę blockchaina i pozwoliła wykazać się dziennikarzom piszącym o kociej apokalipsie, która zatkała sieć Ethereum.

Podobnie jak tokeny ERC20, którymi można handlować w blockchainie Ethereum, tak i kryptokotki podlegały prawom rynku. Od grudniowego szczytu ich wartość spadła zaś o oszałamiające 98% – szacunki te oparte są na liczbie unikalnych dziennych użytkowników, same kotki nie mają bowiem ustalonej ceny. W zależności od kaprysów rynku cyfrowymi zwierzakami handlowano za małe fortuny… albo nikt się nimi nie interesował.

Zmiany średniej i mediany ceny za kryptokotka od grudniowego szczytu

Tokeny niewymienialne wciąż są jeszcze w powijakach

Obecnie wygląda na to, że rynek już się nasycił kryptokotkami. Choć ceny kotków mogą ponownie wzrosnąć, w tym momencie trudno znaleźć uzasadnienie inwestorskiej wyceny rzędu 12 milionów dla gry, w którą aktywnie gra 200 graczy. Na spadek popularności gier opartych na niewymienialnych tokenach (non-fungible token, NFT) pierwszy zwrócił uwagę serwis Diar, wtórował mu Nic Carter. Poza dwunastoma milionami zebranymi w marcowym ICO Diar wspomina też o 6 milionach dolarów, które zapłacono za Rare Bits – platformę handlu tokenami NFT. Jak czytamy w serwisie:

“W pewnym momencie dobowy wolumen obrotu kryptokotkami sięgał 25 milionów dolarów. W ciągu ostatniego tygodnia gra odnotowała zaś jedynie dwie transakcje. Choć CryptoKitties wciąż pozostaje wiodącą grą wykorzystującą tokeny NFT, jej popularność znacząco spadła. W grudniu średni dzienny wolumen obrotu wewnątrz gry wynosił około 2,3 miliona dolarów – dziś wartość ta spadła do około 21 tysięcy dolarów. Mediana ceny za sprzedanego kotka w szczytowym momencie wynosiła 41 dolarów, obecnie wynosi około 5 dolarów. Na Rare Bits znajdziemy około 700 tysięcy kotków na sprzedaż, w minionym tygodniu sprzedano ich zaś jedynie 4200.”

Jak wynika z danych serwisu Nonfungible.com w ciągu doby przed powstaniem tekstu na kotki wydano łącznie 21,5 ETH, średnia cena jednego wyniosła zaś 26 dolarów.

Blockchainowe gry to wciąż bardziej idea niż rzeczywistość

Nie tylko kryptokotki wpadły w tarapaty: inne blockchainowe gry także mierzą się ostatnio ze spadkiem zainteresowania. Decentraland to wirtualny świat złożony z pól terenu zmapowanych na siatce. Gra ta również oparta jest na Ethereum – każde pole o wymiarach 10x10m jest reprezentowane jako niewymienialny token ERC721. W ciągu minionej doby Decentraland zarejestrował raptem 11 transakcji sprzedaży wirtualnej ziemi za średnią cenę 1986 dolarów. Dobowe wolumeny obrotu w trzech innych gry, których tokeny znajdziemy na Nonfungible.com – Cryptopunks, Etherbots oraz Ethermoon – nie przekraczały nawet 200 dolarów.

Aetheria – jedna z proponowanych dzielnic Decentralandu

Decentraland jest jak do tej pory jedną z najbardziej oryginalnych gier blockchainowych, choć (co warto podkreślić) zastosowania platformy nie ograniczają się do grania. Głośnego poparcia projektowi udzielił sam Barry Silbert. Jak jednak przyznają nawet najbardziej optymistyczne recenzje, obecne ograniczenia blockchaina sprawiają, że wymarzony immersyjny świat VR Decentranlandu wciąż pozostaje w sferze marzeń. Wiele założonych przez członków społeczności Decentraland kanałów na Discordzie obecnie świeci pustkami.

Niektóre z wirtualnych dzielnic, takie jak zaproponowany kampus uniwersytecki, przedstawiło szczegółowe i ambitne plany rozwoju, znacznie więcej jednak pozostaje martwa od grudnia, kiedy dokonano pierwszych zakupów cyfrowego terenu. W porównaniu z tradycyjnymi grami, te blockchainowe wydają się być na etapie rozwoju Ponga. Z pewnością w generowanych przez blockchain unikalnych cyfrowych dobrach jest spora wartość, wciąż muszą one jednak znaleźć sposób, by przeobrazić się w zyskowną i grywalną aplikację. Jak czytamy w analizie serwisu Diar:

“Jeśli tokeny NFT chcą zdobyć względnie stabilną wartość i znacznie większą bazę użytkowników, będą musiały stać się znaczącą częścią mechaniki gry. Przy obecnych problemach ze skalowalnością blockchainów, pełne akcji gry stosujące tokeny NFT będą zarówno drogie dla użytkowników, jak i niepraktyczne z powodu relatywnie długiego czasu potrzebnego do potwierdzania transakcji.”

Jako gra, która sprawiła, że ludzie uwierzyli w potencjał blockchainowego gamingu, to właśnie CryptoKitties jest barometrem nastrojów w tym rodzącym się segmencie kryptosceny. Jeśli kryptokociaki pozdychają, żadna blockchainowa gra nie będzie bezpieczna.