Kto zarobił na ostatnich spadkach? “Wieloryby” wyszły z kryzysu jeszcze bogatsze!

1441
Kto zarobił na ostatnich spadkach? “Wieloryby” wyszły z kryzysu jeszcze bogatsze!

Ostatni rok zakończył się fenomenalnymi wzrostami bitcoina. Pod koniec grudnia cena najsłynniejszej kryptowaluty osiągnęła pułap 19 tysięcy dolarów za jednostkę. Od tego czasu cena zaczęła jednak spadać i w zeszłym tygodniu wynosiła już tylko około 6 tysięcy dolarów. Oznaczało to 65-procentową stratę w przeciągu kilku tygodni! Od tego czasu rynek co prawda się odbił, ale i tak spadek mocno uderzył po kieszeniach wielu traderów. Najpoważniejsi gracze wyszli jednak z kryzysu obronną ręką, a najbogatsi holderzy wręcz na nim zarobili.

Wieloryby ujeżdżają falę

Kryptoentuzjaści zdają sobie sprawę, że kursy ulegają często znacznym fluktuacjom i w ciągu ostatnich lat wielu traderów nauczyło się zarabiać na tych wahnięciach. Mechanizm jest prosty: jeżeli inwestor dobrze wyczuje górkę kursu, sprzeda na niej, a następnie odkupi coiny, gdy kurs spadnie, może sporo zarobić. Pewna szczególna grupa handlarzy opanowała tę technikę do perfekcji i stosowała ją już wielokrotnie – to należący do pierwszej setki najbogatszych “bitcoinowe wieloryby”. Gracze z najwyższej ligi kontrolują ogromne ilości kryptowalut i potrafią wręcz używać swoich zasobów by wpływać na zachowania rynku. Jak wynika z danych z Bitinfocharts.com, handlarze kontrolujący 100 najzasobniejszych kont nie stracili ani bitcoina podczas ostatnich spadków. Więcej nawet – stan ich posiadania wyraźnie się zwiększył!

Majątek najbogatszych rósł wykładniczo

Weźmy na przykład anonimowego posiadacza najzasobniejszego adresu. W momencie pisania tego tekstu na rzeczonym koncie znajdowało się 167 tysięcy bitcoinów. Portfel zaczął gromadzić coiny około dwa lata temu – zdeponowano wtedy odpowiedni 840 dolarów według ówczesnego kursu. W tym momencie konto ma wartość 1,4 miliarda dolarów! Tak się składa, że kolejne tysiące i dziesiątki tysięcy bitcoinów przybywały na ten adres w okolicach największych wzrostów – i spadków wartości kryptowaluty. W minionym roku mogliśmy zaobserwować sześć dużych korekt – kurs spadał wtedy za każdym razem o ponad 30 procent. “Wieloryb” któremu się przyglądamy wyczuwał te fale bezbłędnie – podczas spadków jego konto puchło jeszcze bardziej.

Zmowa wielorybów?

Za wyjątkiem adresów uśpionych od lat, wielu najzamożniejszych handlary wydaje się zachowywać według ustalonego schematu. Wieloryby były w stanie zgromadzić dziesiątki tysięcy coinów kupując i sprzedając zawsze w idealnym momencie. Przyglądając się uważnie historii transakcji, zobaczymy że wielu największych graczy sprzedało swoje bitcoiny pod koniec ubiegłego roku w jednym konkretnym momencie. Na kryptoscenie nie brak “obserwatorów wielorybów’, którzy za pośrednictwem Twittera i for tematycznych rozprawiali o prawidłowościach w zachowaniach bitcoinowej megafauny – wielkie wyprzedaże wydawały się korelować z następującymi po nich spadkami. Dla przykładu – 12 listopada, gdy cena osiągała nowe rekordowe poziomy, w jednym potężnym ruchu na Bitfinex popłynęło 25 tysięcy gotowych do sprzedaży bitcoinów.

Zachowania największych graczy wywoływały kontrowersje już od jakiegoś czasu. Mainstreamowe media lubią przypominać, że 40 procent rynku znajduje się pod kontrolą raptem tysiąca najbogatszych adresów. Niektórzy spekulują nawet, że wieloryby kontaktują się ze sobą (echolokacja?), uzgadniając swój wpływ na rynki. Kyle Samani, partner w Multicoin Capital, jest zwolennikiem tej teorii:     

“Myślę, że tych kilkuset najpotężniejszych inwestorów zna siebie nawzajem na tyle, by móc czasem do siebie zadzwonić. I pewnie czasem to robią.”

Dane nie potwierdzają koncentracji bogactwa?

Tymczasem raport opublikowany w zeszłym roku jasno pokazuje, że doniesienia o “tysiącu kontrolującym 40%” nie znajdują pokrycia w faktach. Z danych zebranych przez Bambou Club wynika, że modele służące do analizy dystrybucji kryptobogactwa są “zwykle zawodne”. Badacze zwracają uwagę, że większość szacunków nie uwzględnia złożonych relacji między właścicielem, walletem i adresem. Tymczasem “tych trzech bytów nie można jednak utożsamiać”, jak czytamy w raporcie.

“To nie jest tak, że jedna osoba ma jeden portfel, któremu odpowiada jeden tylko adres” – zauważa grupa badawcza Bambou:

“Jedna osoba może mieć przecież kilka portfeli. Te z kolei mogą korzystać z kilku różnych adresów – jest to wręcz zalecane. W praktyce model relacji 1:1:1 jest więc złudny.”

Wieloryby tyją, ale na dołączenie do elit wystarczy już 15 BTC

Zespół Bambou Club przyjrzał się globalnym wzorom dystrybucji bogactwa i posiadania kryptowalut. Następnie opracowano nowy model dla analiz kryptobogactwa. Według nowych badań, bitcoiny posiada już ponad 25 milionów ludzi, ale żeby trafić do 30% najbogatszych wystarczy już posiadać… 0,153 BTC! Co więcej, aby dołączyć do górnego jednego procenta wystarczy mieć 15 bitcoinów.

Choć pozostaje prawdą, że wieloryby z czasem tyją coraz bardziej, medialny obraz “górnego 1 procenta” jest nieco skrzywiony z sprawą błędnych metod analizy. Nie wiemy również, czy teoria o zmowach największych graczy nie jest jedynie spekulacją internautów. Wiemy jednak, że w wyniku wahań kursu, a zwłaszcza za sprawą ostatniego 65-procentowego tąpnięcia, wiele z wielorybów stało się jeszcze większych.