Niemal połowa zeszłorocznych ICO już upadła

1821
Czy ICO obiecują więcej, niż są w stanie dać?

Zawsze zakładano, że spora liczba ICO upadnie – czy to jeszcze na etapie zbiórki funduszy, czy prac nad zaplanowanym projektem. Ciężko jednak przytoczyć konkretne statystyki – większość wątpliwych ICO nie stosuje już bowiem numeru “exit scam” (“bierz forsę inwestorów i w nogi”), zamiast tego wycofując się powoli, krok po kroczku. Sprawie przyjrzała się redakcja news.bitcoin.com i ustaliła, że aż 46% zeszłorocznych ICO już upadło (pomimo tego, że zebrały one łącznie ponad 104 miliony dolarów).

ICO są bardziej ryzykowne, niż Wam się wydaje

Wraz z upływem czasu wszystkie przedsięwzięcia marnieją i upadają – dotyczy to zarówno prężnych przedsiębiorstw, jak i najpopularniejszych zbiórek publicznych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zakładał oczywiście, że wszystkie zeszłoroczne ICO utrzymają się na powierzchni. Zaskoczeniem jest jednak tempo upadku kolejnych inicjatyw tego typu i skala zjawiska. Monitorujący działalność ICO serwis Tokendata podaje, że w zeszłym roku miało miejsce 902 zbiórek funduszy metodą emisji coinów. Z tej liczby 142 ICO upadło jeszcze na etapie zbiórki, a dalszych 276 zniknęło później –  bądź znikając nagle z pieniędzmi inwestorów, bądź stopniowo odchodząc w zapomnienie. Oznacza to, że aż 46% ICO nie wypaliło.

Liczba ICO, które wciąż mają się w pełni dobrze, jest tak naprawdę jeszcze mniejsza. Kolejnych 11 z nich można bowiem sklasyfikować jako “pół-upadłe”. Taki status oznacza, że zespół odpowiedzialny za projekt zamilkł w social mediach bądź też społeczność wspierająca przedsięwzięcie stała się na tyle mała, że nie ma ono realnych szans na powodzenie. Uwzględnienie tego typu przypadków podnosi odsetek upadłych (i prawie-upadłych) ICO z zeszłego roku do 59%!

Niektóre z upadłych ICO z listy Tokendata

Cyfrowy cmentarz złamanych obietnic

Przedzieranie się przez listę 900 ICO za jednym posiedzeniem jest dość przygnębiającym zajęciem. Głuche konta na Twitterze, puste grupy Telegrama, opuszczone strony internetowe i pozostawione sobie samym społeczności stanowią normalny widok. Cyfrowe miasto duchów, po którym wiatr toczy stepowe krzaki – oto, jak przedstawia się krajobraz po przejściu setek oszukańczych ICO. Wiele z nich nic nie zebrało, inne uciułały kilka tysięcy dolarów, nieliczne przekroczyły próg 10 milionów dolarów. Rezultat jednak zawsze był ten sam: żadnych zysków dla inwestorów, żadnych wersji testowych projektu, żadnego wkładu w rozwój zdecentralizowanej sieci.

Wiele ICO było już od początku skazane na porażkę. Nie było niespodzianką, że nie wypaliły projekty w rodzaju Clitcoina czy Zero Traffic. Niektóre z ICO, które upadły na etapie zbiórki funduszy, w tym roku próbuje od nowa, najwyraźniej licząc na to, że ubiegłoroczną wpadkę wszyscy potraktują jako wprawkę. Platforma transportowa Doft jest przykładem takiego podejścia.

Jeśli przyjrzymy się krajom, z których pochodzą ICO-niewypały, zobaczymy, że wyjątkowo nadreprezentowane są kraje rozwijające się (i praktycznie wszystkie afrykańskie). Nie zmienia to jednak faktu, że na tej niechlubnej liście znajdziemy projekty z każdego większego kraju i z każdego kontynentu.

Nauczka

Wiele z 531 ICO, które w zeszłym roku upadły lub właśnie padają, wyglądało podejrzanie już od samego początku. W wielu wypadkach inwestorzy byli w stanie w porę spostrzec zagrożenia i wycofać się. Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia – w końcu ICO, o których mowa, zebrały łącznie około 233 milionów dolarów.

ICO-mania nie wydaje się słabnąć, więc można się spodziewać, że i w tym roku zobaczymy wysyp szemranych zbiórek. Przez zmniejszone zyski, większą konkurencję i niekończący się strumień obiecujących złote góry ICO inwestowanie w krypto będzie w roku 2018 trudniejsze niż kiedykolwiek.