Quantstamp pod ostrzałem: zachwiana wiara inwestorów

395
Quantstamp pod ostrzałem: zachwiana wiara inwestorów

Projekt blockchain stoi w obliczu zarzutów ze strony członków społeczności, którzy twierdzą, że zespół podważył wartość tokena, którego użył do pozyskania milionów.

Kontrowersje wokół Quantstamp, twórcy protokołu, który ma na celu zdecentralizowanie kontroli nad inteligentnymi kontraktami, osiągnęły szczyt pod koniec zeszłego tygodnia, a niechęć ujawniła się na kanałach społecznościowych projektu. Przedstawiciele zarejestrowanej w Delaware firmy z San Francisco zostali zasypani pytaniami od nabywców tokenów.

Powodem jest fakt, że Quantstamp akceptuje amerykańskie dolary i ether, a nie swoje tokeny QSP – na których w listopadzie zeszłego roku zarobił nieco ponad 30 milionów dolarów w początkowej ofercie monet (ICO) – jako zapłatę za wykonane audyty kontraktów inteligentnych.

Podczas ICO firma przekroczyła docelową kwotę 11 milionów dolarów o 9,5 miliona, pozyskując 20,5 miliona dolarów w trakcie pierwszej rundy. Pozostałe 9,5 miliona dolarów zostało zdobyte za pośrednictwem publicznej sprzedaży. Do tej pory rozdystrybuowanych zostało 65% z miliarda wyemitowanych tokenów QSP.

Quantstamp pozyskał fundusze na mocy zwolnienia Reg-S, które obejmuje amerykańskie podmioty zbierające fundusze za granicą, zgodnie z grudniowym postanowieniem amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Jednak piątkowa dyskusja pokazuje, że właściciele tokenów zaczynają kwestionować stopień, w jakim zarówno QSP, jak i własna technologia firmy były zaangażowane w 484 audyty, które – według strony internetowej Quantstamp – zostały przeprowadzone.

Dokumenty uzyskane przez serwis CoinDesk wskazują, że firma zaakceptowała ether (ETH) w zamian za swoje usługi w jednym przypadku i wyceniła swoją ofertę w dolarach amerykańskich w innym. Są to działania, które wydają się być sprzeczne z oczekiwaniami użytkowników. Niektórzy twierdzą ponadto, że koliduje to z praktykami, do których firma obiecywała dążyć.

„Obawiamy się, że nie zależy wam, aby token zwiększył swoją wartość i odniósł sukces jako zapłata za ręczne audyty” – napisał James Chun w telegramowej grupie projektu Quantstamp 10 czerwca.

Tego samego dnia inny użytkownik, posiadający nick „Carine”, sformułował te obawy w następujący sposób:

„Jako posiadacze tokenów skorzystamy tylko wtedy, gdy inni będą chcieli trzymać te monety i uznają je za wartościowe. Jeśli zastosowanie nie jest jasne, nie spowoduje to zwiększenia zwrotu z inwestycji.”

Problem tych użytkowników potęguje fakt, że firma nie powiedziała, jak często przyjmuje płatności w walucie innej niż QSP.

„Oświadczenie, jaki odsetek audytów płatny jest w QSP lub w dolarach, znacznie uprościłoby sprawę” – napisał 11 czerwca trzeci użytkownik Telegrama o pseudonimie „Gato”. Jednak „na razie to wygląda na bardzo mętną sprawę”.

Quantstamp powiedział w oświadczeniu dla portalu CoinDesk: „od początku podążamy za planem działania przedstawionym na początku w naszej białej księdze”. Firma odmówiła udzielenia odpowiedzi na wiele innych pytań na ten temat.

Ceny usług

Warto jednak zauważyć, że pomimo skarg użytkowników nadal istnieje zapotrzebowanie na projekt przewidywany przez Quantstamp.

Założony przez Richarda Ma i Stevena Stewarta, inżynierów oprogramowania, Quantstamp przytoczył w swojej białej księdze ataki na kontrakty inteligentne, w których hakerzy byli w stanie ukraść miliony, jako motywację do podjęcia wysiłku i zebrania funduszy. Podkreślając znaczenie pomysłu, w listopadzie ubiegłego roku Quantstamp ogłosił swój udział w projekcie Y Combinator 2018 – prestiżowym programie akceleracyjnym, który zapewnia startupom fundusze zalążkowe.

Teraz jednak pytaniem, które wydają się zadawać nabywcy tokenów, jest kwestia, czy decyzje firmy są ekonomicznie dostosowane do interesów inwestorów, jak i oryginalnego projektu startupu.

Podobnie jak w przypadku większości zdecentralizowanych projektów, Quantstamp nie tylko przewiduje, że niektóre podmioty niezbędne do jego uruchomienia z czasem stracą na znaczeniu, lecz także iż potrzebna jest centralna instytucja, która wcieli w życie ten pomysł, zanim zarządzanie nim zostanie całkowicie powierzone użytkownikom.

„W kwestii otwartego udostępniania naszego kodu źródłowego, zawsze było to długoterminowym celem, ponieważ jak inaczej społeczność może przejąć projekt?” – powiedział 10 czerwca w wątku na Telegramie Stewart, współzałożyciel firmy. „Jednak moje obecne stanowisko jest takie, że baza kodów musi najpierw osiągnąć pewien poziom dojrzałości.”

Ma to wzmacniać wrażenie, że akceptacja tokenów przez Quantstamp ma kluczowe znaczenie dla ich obecnej i być może przyszłej wartości, ale publiczne oświadczenia dotyczące związku między firmą a jej tokenami są ograniczone.

Przegląd publicznych wiadomości napisanych na Twitterze i na portalu Medium przez Quantstamp, jak również warunków ICO, nie wykazał, aby firma kiedykolwiek wyraźnie stwierdziła, że w zamian za przeprowadzanie audytów akceptuje wyłącznie tokeny QSP. Jednak przed piątkowym publicznym sporem, firma nie poinformowała, że ​​akceptuje dolary amerykańskie i ETH (choć jej biała księga rezerwuje sobie prawo do takich wyjątków).

„Żadna osoba nie jest zobowiązana do zawarcia żadnej umowy lub wiążącej deklaracji prawnej w związku ze sprzedażą i zakupem tokenów QSP, a żadna kryptowaluta ani inna forma płatności nie zostanie zaakceptowana na podstawie niniejszej białej księgi”, stwierdza.

Wymowa strony Quantstamp wydaje się wskazywać na powody tego zamieszania.

„Wniosek o pełną wersję audytu” firmy dostępny w formie online obejmuje tylko opcję płacenia w tokenach QSP, z wyraźnym zaznaczeniem, że „tokeny QSP są wymagane do zasilania audytów”, a użytkownicy „muszą posiadać minimum 200 000 QSP, aby móc zażądać audytu.”

Zgodnie z opublikowanymi materiałami firmy, użytkownicy powinni pozyskać QSP, aby otrzymywać i poprawiać usługi weryfikacji w sieci Quantstamp oraz płacić za nie.

Oznacza to, że osoby naprawiające błędy otrzymują tokeny QSP od twórców kontraktów, podobnie jak współtwórcy kodu weryfikujący programy Solidity używane do implementacji umów oraz audytorzy uruchamiający węzeł walidacyjny Quantstamp.

Korzystanie z oprogramowania

Chodzi również o to, czy posiadacze tokenów dokładnie rozumieją stan rozwoju związanego z podstawową technologią Quantstamp.

Podczas gdy Quantstamp przeprowadzał audyty i nagłaśniał swój rzekomy sukces w realizacji usługi, protokół użyty przez firmę do zebrania funduszy na rozwój jest daleki od ukończenia.

Zgodnie z harmonogramem oryginalnego dokumentu, Quantstamp nie zacznie wykorzystywać własnego protokołu do prowadzenia audytów przed końcówką 2018 roku. Grafik ten sugeruje jednak, że w czerwcu firma wraz z partnerami miała rozpocząć pracę nad ubezpieczeniem kontraktów inteligentnych. Do tej pory nie jest jasne, jak wiele technologii firmy zostało stworzonych.

Ważne jest, aby pamiętać, że wszelkie tokeny, które zasilają taki protokół, mogą jeszcze nie istnieć. QSP w obecnym kształcie jest tokenem działającym na protokole ethereum. Firma nie zdecydowała, czy zamieni te monety na nowe, gdy sieć będzie już uruchomiona, a biała księga nie odnosi się do tego problemu.

Quantstamp powiedział w swoim oświadczeniu dla serwisu CoinDesk:

„To ważna decyzja i coś, na co przeznaczamy czas i zasoby. Chcemy określić najlepszy sposób działania dla naszej firmy, inwestorów i społeczności. W odpowiednim czasie opublikujemy adekwatne ogłoszenie.”

Mimo to firma spotyka się również z zarzutami o używanie do przeprowadzania audytów narzędzi typu open source (Mythrill i Oyente) opracowanych przez konkurentów, a nie technologii, którą twierdzi, że rozwija.

Stewart potwierdził na kanale Telegram, że Quantstamp to robi, mówiąc: „Tak, produkt internetowy wykorzystuje Oyente, projekt typu open source, w którego tworzeniu również braliśmy udział.” Na co użytkownik o nicku „aplitt” odpowiedział: „W takim przypadku uważam, że fakt ten powinien był zostać ujawniony, powinny zostać nadane odpowiednie kompetencje i [oprogramowanie] powinno być oferowane bez opłat”.

Jednym z możliwych wyjaśnień jest fakt, że obecna usługa audytu nie została zawarta w białej księdze, lecz jest działalnością podejmowaną w celu generowania przychodów. Rzeczywiście, nie jest to niespotykana praktyka wśród startupów. Pomaga im ona w utrzymaniu się, podczas gdy rozpoczynają długoterminową budowę infrastruktury.

Ale jeśli tak, to nie było to jasne dla wielu użytkowników, którzy zinterpretowali ogłoszenie firmy z 30 kwietnia o „działającym produkcie” jako oznakę postępu we własnej technologii Quantstamp.

Publiczne zarzuty

Podczas gdy nastroje użytkowników zwracają się przeciwko Quantstamp, jego przedstawiciele wydają się robić niewiele, aby rozładować sytuację.

Założyciel firmy Richard Ma dołączył do wątku na kanale firmy na Telegramie o 1:00 w sobotę, aby porozmawiać z inwestorami, rozpoczynając komunikację, która trwała prawie półtorej godziny.

Został powitany ostrą krytyką swoich krótkich, czasem ogólnikowych odpowiedzi. Jeden sfrustrowany użytkownik Telegrama Ryan Edmondson zapytał: „Czy to jest monolog czy sesja pytań i odpowiedzi, w której pytania zadawane są przez ludzi naprawdę potrzebujących odpowiedzi?”

Kiedy Ma odesłał użytkowników kanału do przeczytania białej księgi w celu zdobycia bardziej szczegółowych informacji, inny użytkownik sarkastycznie zapytał: „Jak mamy przeczytać waszą białą księgę, kiedy ciągle ją przepisujesz?” w wiadomości, która została następnie usunięta.

Po otrzymaniu serii pytań podobnego typu, Ma w końcu przyznał, że dolar amerykański i ether zostały przyjęte w zamian za przeprowadzenie audytu w niektórych przypadkach.

„Wszelkie wpływy z USD lub etheru, które otrzymujemy zamiast QSP w zamian za ręczne audyty, wspierają naszą ogólną misję wprowadzania innowacji w celu zabezpieczania kontraktów inteligentnych” – powiedział.

„Niektórzy klienci nie mogą kupić QSP, aby nam zapłacić, co oznacza, że ​​tracimy możliwość bycia pomocnym i pozostania wiernym naszej misji polegającej na wprowadzaniu inteligentnych kontraktów do ekosystemu” – kontynuuje Ma. „Innym razem miało to miejsce, gdy audyt był bardzo ważny dla społeczności, jak na przykład audyt Binance, który przeprowadziliśmy za symboliczną lub żadną opłatę jako usługę dla szerszej społeczności.”

Z wątku można było wywnioskować, że Quantstamp przeprowadzał część audytów za „symboliczną lub niewielką opłatą” w przypadku kryptowalutowej giełdy Binance (która wynajęła firmę do kontroli notowanych tokenów ERC-20), niektóre w zamian za tokeny QSP, a niektóre w zamian za dolary lub ether w zależności od klienta.

Jednakże, kiedy wielokrotnie pytano Ma, jaką część dochodów przyniosły audyty wykonane w zamian za tokeny QSP, a jaką za inne waluty, po prostu odpowiedział: „Nie mogę mówić o żadnej z tych kwestii.”

Sfrustrowani użytkownicy kontynuowali rozmowę w wątku na Telegramie przez weekend,  obecnie trwa ona nadal.

Oświadczenie Ma, że ​​niektórzy klienci nie mogą kupić tokenów QSP, stanowi obronę polityki Quantstamp. W związku z faktem, że startup nigdy nie oferował tokenów kupującym w USA, firma nie była w stanie zaakceptować tej metody płatności przy świadczeniu usług na rzecz tamtejszych klientów.

Co dalej?

Poza kwestiami związanymi z technologią Quantstamp i zagadnieniami ekonomicznymi, trzecią komplikacją, która nęka startup, jest seria niedawnych odejść pracowników.

Te wywołały również podejrzenia o zamieszaniu, jakie ma miejsce w Quantstamp, co poruszono na powiązanym wątku na Telegramie.

„Dokonaliśmy restrukturyzacji zespołu, co pomoże nam w następnym etapie rozwoju produktu” – powiedział Ma, gdy zainteresowani użytkownicy zapytali o tę sprawę.

Wymienił trzech pracowników – dwóch inżynierów i projektanta UX – którzy, jak powiedział, zostali zwolnieni z powodu problemów z wydajnością. „To firma startupowa – czasami musimy zwalniać ludzi, jeśli nie mają dobrych wyników. Ale jako firma startupowa – będziemy też budować, zatrudnimy dobrych ludzi i dostarczymy produkt.” Na dzień dzisiejszy strona firmy wymienia łącznie 29 pracowników.

Jednak pomimo tych zapewnień, odejścia dały posiadaczom tokenów Quantstamp kolejny powód do niepokoju.

„Kiedy grupa ludzi – nie tylko jedna czy dwie osoby – opuszcza firmę, zwykle jest to oznaką złej kultury firmy lub czegoś w rodzaju wewnętrznych konfliktów” – powiedział użytkownik Telegrama o pseudonimie „mindcrack”.

Po piątkowym sporze, cena tokena QSP spadła w weekend w ramach szerszej wyprzedaży na rynkach kryptowalut. Pod koniec wtorkowego popołudnia token notowany był na poziomie około 0,10 dolara, podczas gdy na początku stycznia osiągnął swój najwyższy poziom powyżej 0,80 dolara. Kapitalizacja rynkowa QSP wynosi obecnie 65 milionów dolarów.

Rzeczywiście, ogólny spadek cen kryptowalut od początku roku prawdopodobnie przyczynił się do nastroju podejrzliwości w społeczności Quantstamp, jak zauważył jeden empatyczny użytkownik Telegrama.

„Konieczność radzenia sobie ze społecznością kryptowalutową podczas bessy rodzi nerwowość” – napisał Trent Savage. „Gdyby cena osiągała swoje maksimum wszech czasów – nawet gdyby wszystko inne było takie samo – nie musiałbyś mieć do czynienia z hiperwentylującą społecznością. Byłoby znacznie więcej >>kiedy lambo<< – >>QSP jest świetne<<.”

Niemniej jednak komentarz jednego szczególnie rozczarowanego użytkownika – aplitta – zdawał się uchwycić ogólny ton nastrojów społecznych i utratę zaufania inwestorów wyrażoną w trakcie tysięcy wiadomości wymienianych w obszernym wątku na telegramowym koncie firmy.

„Nie sądzę, aby dysponowali jakimś technologicznym >>asem z rękawa<< lub przewagą konkurencyjną, a teraz mają dużą grupę wcześniej lojalnych posiadaczy, którzy stracili zaufanie, ponieważ zostali wprowadzeni w błąd co do użyteczności tokena w związku z ręcznymi audytami” – napisał aplitt, podsumowując:

„To, co pozostało, to złamana obietnica i promyk nadziei. Jako inwestorowi, to mi nie wystarczy.”