Tak, blockchain ma swoje problemy – weźcie coś na ból głowy i przeczytajcie o nich

289
Tak, blockchain ma swoje problemy - weźcie coś na ból głowy i przeczytajcie o nich

Tak, blockchain ma swoje problemy. Albo – by ująć to inaczej – istnieją ograniczenia tego, co zaoferować może technologia łańcucha bloków.

Za każdym razem, gdy pojawia się nowa przełomowa technologia, oczekiwania wobec niej i jej potencjału do zmiany świata na lepsze eksplodują. Rzeczywistość często jednak nie dotrzymuje kroku rozbudzonym nadziejom. Komputery osobiste wprowadziły technologię cyfrową pod strzechy, jednak największe korporacje wciąż bazują na maszynach klasy mainframe. Internet połączył wszystkich, ale w efekcie niemal wszyscy utraciliśmy kontrolę nad naszą prywatnością.

Początki

Satoshi Nakamoto stworzył blockchaina w roku 2008 – stanowił on technologię, na której oparty był Bitcoin. Łańcuch bloków to zdecentralizowane środowisko, w którym transakcje są rejestrowane bez potrzeby zaufania przez strony żadnej nadrzędnej instancji nadzorczej. Bezpieczeństwo i prywatność zapewniane są przez kryptografię asymetryczną.

Nawet w obrębie sieci Bitcoin – dla której wszak blockchain powstał – technologia łańcucha bloków nie jest wolna od problemów. Sztywna “polityka monetarna” Bitcoina ogranicza tempo finalizowania transakcji do 10 minut. Tymczasem współczesny biznes wymaga większych prędkości.

Vitalik Buterin zidentyfikował skalowalność jako główny problem technologii blockchain. We wrześniu ubiegłego roku podczas konferencji Disrupt SF twórca Ethereum powiedział:

“Sieć Bitcoin jest obecnie w stanie obsługiwać nieco mniej niż trzy transakcje na sekundę [tps]. Gdy współczynnik ten zbliża się do 4 TPS, sieć działa na granicy wydolności. W ciągu kilku ostatnich dni sieć Ethereum wyciągała około 5 TPS, jej limitem jest zaś przepustowość 6 TPS. Spójrzmy na ten problem z drugiej strony: Uber obsługuje średnio 12 transakcji na sekundę, PayPal – kilkaset, VISA – kilka tysięcy, duże giełdy – dziesiątki tysięcy… Jeśli zaś zaczniemy myśleć o Internecie Rzeczy, będziemy musieli przygotować się na obsługę setek tysięcy transakcji na sekundę.”

Waśnie plemienne

Cel Bitcoina stanowił logiczne rozwinięcie wizji Satoshiego. Artykuł, w którym przedstawiony został projekt Bitcoina, nosił wszak tytuł “Bitcoin: cyfrowa gotówka oparta na sieci peer-to-peer”. W ostatnich latach więcej słyszy się jednak o Bitcoinie jako o lokacie wartości – traktowany jest on raczej jako “cyfrowe złoto”, a nie “cyfrowa gotówka”. Lokata wartości nie wymaga też takiej przepustowości sieci, jak obsługa systemu mającego pełnić rolę cyfrowej gotówki.

Tutaj napotykamy też znany problem blockchainowych “waśni plemiennych”. Jedno plemię bronić będzie czystości wizji Nakamoto, inne opowie się za innowacją. W konsekwencji powstają coraz to nowe łańcuchy bloków. Ten blockchain robi to, tamten – co innego, kolejny – jeszcze coś innego, i tak dalej… Wszystko to skutkuje chaotyczną sytuacją, w której trudno o autorytet, który wskazałby spójny kierunek dla całego sektora.

Załóżmy jednak, że taka jest właśnie przyszłość blockchaina – odrębny łańcuch do każdego zadania, podobnie jak istniejąca obecnie nieprzebrana wielość stron internetowych. Zdecentralizowana natura systemu wymaga jednak, by użytkownik tych blockchainów miał na swoim urządzeniu jakąś wersję węzła sieci dla każdego z nich. Jak wiele węzłów jesteście gotowi zaakceptować? Kiedy ich obsługa zacznie spowalniać wasz system? Jakie inne zagrożenia czyhają na użytkowników sprawujących pieczę nad tuzinami różnych węzłów?

Gdzie blockchainów sześć, tam walletów dwanaście

Oparte na blockchainach kryptowaluty wymagają zaś do przechowywania cyfrowych portfeli, nie ma jednak portfela, który obsługiwałby wszystkie możliwe coiny. Potrzeba więc ich wielu. Ilu różnych portfeli zgodzicie się używać? Pamiętajmy, że utrata dostępu do portfela równa się utracie przechowywanych w nim coinów. Co, jeżeli wasze urządzenie padnie, a Wy zapomnicie hasła odzyskującego? Co, jeśli zginiecie, a Wasi spadkobiercy nie będą mogli uzyskać dostępu do portfeli?

W procesie obsługi transakcji łańcuchy bloków przechowują dane, ale nie zastępują klasycznych baz danych. Blockchainy stanowią zdecentralizowaną platformę obliczeniową, ale przyjdzie nam jeszcze poczekać, by przekonać się, czy będą w stanie zastąpić obliczenia w chmurze.

Decentralizacja wszystkiego

Blockchainy zapewniają decentralizację, ale ta zależy zawsze od przyjętego punktu widzenia i obranych kryteriów. Choć decentralizacja stanowi sedno technologii Bitcoina, system ten opiera się na miningu, tymczasem kopanie coinów kontrolowane jest przez niewielką grupę użytkowników sieci. Pod tym względem Bitcoin nie jest więc w pełni zdecentralizowany. Zdrowy rozsądek podpowiada nam również, że większa część bitcoinów znajduje się pod kontrolą kilku wczesnych inwestorów – również więc dystrybucja kryptobogactwa jest mocno scentralizowana.

Entuzjaści Bitcoina oczywiście wytykają brak decentralizacji sieci Ethereum: na czele Organizacji Ethereum stoi wszak Vitalik Buterin, a przywództwo jednej osoby to uosobienie centralizacji!

Uszkodzony zapis

Poza decentralizacją blockchainy obiecują również zapewnienie odpornego na próby manipulacji i niezmiennego rejestru informacji. Właściwość ta stanowi o wartości blockchaina jako systemu obsługi transakcji. Blockchain dokumentuje każdą dokonaną w nim transakcję: raz i na zawsze. Wadą tego rozwiązania jest jednak brak elastyczności. Gdy pojawi się błąd, on również zostaje utrwalony na zawsze.

Wiele blockchainów oferuje również obsługę inteligentnych kontraktów. Kontrakty tego rodzaju stanowią w istocie linijki kodu utrwalone w łańcuchu bloków. Skoro więc zawarte są w blockchainie, również inteligentne kontrakty będą żyć wiecznie – wraz z zawartymi w nich błędami! Jeśli inteligentny kontrakt zawiera zaś wyłom w systemie bezpieczeństwa, również i ta luka zostaje utrwalona w łańcuchu bloków. Stanowi to jeden z większych problemów blockchaina.

Forki

Każde oprogramowanie wymaga aktualizacji. Niezależnie, czy używacie Linuxa czy Windowsa, regularnie otrzymujecie powiadomienia o nowych wersjach systemu. Wasz smartfon może z kolei aktualizować się co noc – nawet bez Waszej wiedzy. Jednak jako “niezmienny rejestr”, blockchain jest dość oporny, jeśli chodzi o aktualizacje. Każda aktualizacja stanowi przecież potencjalną zmianę wcześniejszych zapisów.

Zamiast klasycznych aktualizacji, technologia blockchain stosuje więc forki – “rozwidlenia” łańcucha. Dzielimy je na hard forki i soft forki:

Fork “na twardo”

Hard fork oznacza trwały rozłam łańcucha. Węzły sieci, które nie zaktualizują swojego oprogramowania, przestają uznawać nowe bloki za poprawne. Gdy mamy do czynienia z hard forkiem, jeden z bloków daje w pewnym momencie początek dwóm, blockchain rozwidla się i zaczyna reprezentować dwa różne projekty. Przykładowo Ethereum (ETH) stanowi hard fork łańcucha Ethereum Classic (ETC).

“Na miękko”

Soft fork to taki rodzaj aktualizacji, po którym węzły, które nie zaktualizowały oprogramowania, nie przestają rozpoznawać bloków nowego typu. Dla przykładu – wyobraźmy sobie, że nowa wersja języka programowania inteligentnych kontraktów dopuszcza kilka nowych funkcji. “Stare” węzły będą obsługiwać bloki z tymi kontraktami bez przeszkód, węzły zaktualizowane umożliwią dodatkowo korzystanie z nowych funkcjonalności.

Nic nie ogranicza ilości możliwych hard forków, teoretycznie więc liczba nowych, niekompatybilnych projektów może rosnąć w tempie wykładniczym. Stanowi to niewątpliwy problem z punktu widzenia użytkownika: jak zdecydować, przy której wersji łańcucha pozostać?

Hej, chcecie poznać tajemnicę?

Blockchainy zapewniają prywatność użytkowników dzięki zastosowaniu kryptografii asymetrycznej. Przy mocach obliczeniowych, jakimi dysponujemy obecnie, ta metoda szyfrowania zapewnia pełne bezpieczeństwo. Kryptografia asymetryczna nie potrafi jednak chronić przed mocą komputerów kwantowych, które będą w stanie wydedukować klucz prywatny użytkownika opierając się o publicznie dostępne dane. Gdy urządzenia o takiej mocy staną się codziennością, prywatność i bezpieczeństwo zapewniane przez dzisiejsze blockchainy odejdą w przeszłość.

Również związana z dzisiejszymi blockchainami anonimowość stanowi problem. Anonimowość z samej swej natury zachęcać może do podejmowania działań nielegalnych bądź etycznie wątpliwych. Problemy takie jak pranie pieniędzy nie są obce blockchainom. Niektórym z kolei wydaje się, że są bardziej anonimowi niż w rzeczywistości. Przykładowo sieć Bitcoin zapewnia anonimowość na poziomie blockchaina, jednak dzięki analizie ruchu w sieci i adresów internetowych zwykle da się zidentyfikować strony  transakcji.

Dawid i Goliat

Sam sektor bankowo-finansowy stanowi przemysł o wartości 7 bilionów dolarów. Ambicją blockchaina jest wywrócenie tego porządku do góry nogami. Nie oczekujcie, że siedmiobilionowy sektor posłusznie skapituluje przed ambitnym debiutantem na finansowej arenie. Bronią przeciw blockchainowi może okazać się nawet sama jego adaptacja. Jeżeli przemysł bankowy zastosuje łańcuch bloków, zmieniając jego aspekty związane z decentralizacją i przejrzystością, blockchain w pewnym sensie przetrwa – ale nie będzie to ten blockchain, o którym śnią idealiści.

Podobny problem wiąże się z rzuceniem wyzwania rządom, które przyznają sobie wyłączne prawo emisji pieniądza. Stwarzając zagrożenie dla rządów, blockchainy powinny oczekiwać kontrataku z ich strony.

Oszustwa

Nowe technologie, które generują ogromne zyski, stanowią wymarzone środowisko dla wszelkiej maści oszustów. Na scenie krypto plagą stały się na przykład konta podszywające się pod “blockchainowych celebrytów” i wzywające nieświadomych użytkowników do przesyłania coinów. Inną praktyką jest ogłoszenie się ekspertem i próba wciśnięcia klientom wątpliwego produktu. Jeszcze innym problemem jest występowanie ICO, które po uzbieraniu funduszy zapadają się jak kamień w wodę.

Wnioski

Blockchain to wciąż rozwijająca się technologia na wczesnym etapie rozwoju. Kurtynę już podniesiono, przedstawienie się rozpoczęło, ale nikt nie zna jeszcze jego zakończenia. Częścią postępu jest identyfikowanie i eliminacja problemów przy jednoczesnym rozwoju mocnych stron. Problemy blockchaina mogą przyprawiać użytkowników o ból głowy i nie znikną one z dnia na dzień, ale wady i słabości łańcucha bloków z czasem uda się przezwyciężyć.

***

Oryginalny artykuł zamieszczony został na Coincentral.